niedziela, 2 marca 2014

Jestem bezwstydnym piratem!

Uff po tym wyznaniu mogę już spać spokojnie. A tak na poważnie to mimo, że staram się być człowiekiem uczciwym to przestrzegam praw autorskich tak jak Hannibal 5 przykazania. Wydaję mi się, że nasze społeczeństwo przeszło nad tym do porządku dziennego i takie postępowanie jest ogólnie akceptowane. Jednak i tak chciałabym w kilku punktach  usprawiedliwić swoje niegodnie zachowanie i towarzyszący mu brak wyrzutów sumienia.

Jeśli ktoś liczył na post o takich panach, to niech lepiej już teraz wyłączy przeglądarkę.
Obrazek stąd
1. Jestem sknerą- nikt mi nie wmówi, że legalny dostęp do popkultury jest tani. Jeśli miałabym każdy film, który obejrzałam oglądać w kinie to byłoby bardzo źle, nawet z moją zniżką studencką. Nie chce nawet wspominać o tym, że nie mam tam z kim chodzić, a jakoś głupio mi tak iść samej w dodatku 30 minutowa przejażdżka trambambusem jest tak zachęcająca jak spacer po polu, który właśnie jest nawożony gnojówką. Dlatego najbardziej lubię oglądać filmy w domu z kocykiem, zazwyczaj w starych szmatach pewnie z jakąś odżywką na włosach. Czyli powinnam kupić filmy na DVD czy też blue ray? Ten interes byłby jeszcze droższy od kina. Na koniec zostaje nam muzyka. Nie mam swoich ulubionych zespołów, zazwyczaj słucham pojedyncze piosenki randomowych wykonawców przez trzeszczące słuchawki lub z mojego wiecznie grzejącego się laptopa jeśli mam kupować i słuchać dźwięki o marnej jakości to wolę spasować.

obrazek stąd

2. Nie wszystkie interesujące nas treści są dostępne w Polsce - może i nasze premiery filmowe nie są już tak bardzo opóźnione, ale jeśli mówimy o serialach to sytuacja jest tragiczna. Jeżeli już jakiś w końcu pojawi się w telewizji to zazwyczaj na tych najdroższych stacjach typu HBO, canal + itp. w dodatku w jakiś pogańskich godzinach. Na szczęście w sieci to my jesteśmy panami swojego losu. Nie masz czasu? Trudno najwyżej obejrzysz cały sezon w jeden wieczór. Skończyło się wznoszenie modłów do wszystkich świętych o powtórkę.
Wcześniej wymienione sytuacje to jeszcze ten optymistyczny wariant, bo jak już mówiłam nie wszystko możemy znaleźć w telewizji, wiele treści z BBC nie zostaje wyświetlone przez jej polską siostrę. Co wtedy zrobić? Czekać na wersję DVD? A skąd pewność, że się pojawi? Nawet nie chce myśleć ile wspaniałych seriali by mnie ominęło gdyby nie dobrodziejstwo internetu. Czy jeśli chcę być uczciwa to jestem zmuszona do oglądania programów typu "Trudne sprawy" na każdej stacji pod inna nazwą?
* Napisałam tylko o serialach, bo nie próbowałam z niczym innym. Wiem, że znalezienie komiksów graniczy z cudem, ale nic więcej na ten temat powiedzieć nie mogę.

klik
3. Kupuję tylko to co najlepsze - nikt nie lubi kupować kota w worku. A niby czym mamy się kierować przy zakupach? Zwiastunem? Błagam równie dobrze mogę twierdzić, że jestem wyśmienitym kierowcą, bo często jeżdżę samochodem jako pasażer. Ile razy to już widziałam wspaniałe zwiastuny do kretyńskich filmów! Dlatego zazwyczaj najpierw oglądam, czytam, słucham, a później spisuję sobie listę "muszę mieć jak będę bogata". Najczęściej robię tak z książkami  najpierw wypożyczam, a później do nich wzdycham oj tak ZA KILKA LAT BĘDĘ MIAŁA WSPANIAŁĄ BIBLIOTECZKĘ.
I już nie ma opcji, że ekspedientka wciśnie mi jakiś kit
tutaj

Podsumowując mój przypadek jest beznadziejny, ale to nie tylko moja wina. Gdyby zmieniła się jakość nadawanych przez rodzime stacje programów na pewno ilość osób postępujących jak ja znacznie by zmalała. TVN player to dobry pomysł, ale to wciąż jeszcze za mało. Rozumiem oburzonych artystów, ale jeśli jesteś piosenkarzem i twoje płyty się nie sprzedają, to albo są kiepskie, albo nie wzbudzasz ludzkiej sympatii. Nadal kupujemy, chodzimy na koncerty, słuchamy radia, więc jeśli jesteś naprawdę dobry w tym co robisz to dasz sobie radę.

Ps. Tak dawno mnie tutaj nie było i raczej to się nie zmieni. Albo ja nie mam czasu, albo nie ma mi kto zrobić zdjęcia, ciężkie życie głupiego studenta.

Kinga

środa, 4 grudnia 2013

Poradnik dla maturzysty


Hej :)
nie wiem czy wiecie, ale w maju pisałam maturę w związku z tym chciałabym przestrzec was przed paroma błędami, które popełniłam ja lub moi znajomi.


1. Dobrze przemyślcie jakie przedmioty chcecie zdawać - najlepiej zrobicie jeśli dokładnie sprawdzicie co jest najwyżej oceniane na kierunku studiów, który wybierzecie. Ja korzystając z informacji z drugiej ręki zdawałam fizykę, która w ogóle nie byłaby mi potrzebna, gdybym wybrała się tam gdzie planowałam. Jeśli nie macie zielonego pojęcia co chcecie robić dobrze byłoby pisać na rozszerzeniu matematykę (jest liczona nawet na kierunkach humanistycznych!) i angielski.

2. Nie bierz na siebie za dużo - ograniczenie ilości zdawanych na rozszerzeniu przedmiotów do 6 nie powstało bez powodu. Nie jesteś w stanie do wszystkiego przygotować się na równie wysokim poziomie, myślę, że 3-4 to i tak już jest dużo materiału do nauki. Często zdarza się tak, że osoby piszą wszystko na mało zadowalającym ich poziomie lub nie stawiają się na któryś z egzaminów.

3. Nie odkładaj nauki na ostatnią chwilę - czy po waszej szkole też krążą historie o znajomych waszych znajomych, którzy uczyli się całego materiału zaledwie tydzień przed maturką  i napisali wszystko na 80-90%? No cóż nie mówię, że to jest nierealne, ale czy warto ryzykować? Ja wiem, że teraz wasze głowy zaprzątają święta, a myślenie o maturze niczym Scarlett O'Hara  przekładacie na "jutro"lub jeszcze lepsze "później" . To że nie będziecie o czymś myśleć nie sprawi, że problem zniknie. Ja obiecywałam sobie, że zacznę się uczyć już pod koniec wakacji, później od września, po Bożym Narodzeniu, po nowym roku, po Wielkanocy, po zakończeniu roku szkolnego, ostatecznie tak porządnie przysiadłam do książek w majówkę i jak uświadomiłam sobie ile jeszcze nie umiem wpadłam w panikę.

4. Nie przejmuj się ocenami - wiem, że niektórzy z was chcieliby zakończyć szkołę  z najwyższą średnią, ale po co wam to? Nie mówię, że macie się w ogóle nie uczyć (jakoś trzeba zdać), ale gdy macie dwie klasówki tego samego dnia w tym jedna jest z przedmiotu, który zdajecie na maturze, a druga nie, to powinno być dla was oczywiste, do czego dokładniej musicie się przygotować.

5. Nie lekceważ matury ustnej z j.polskiego - o ile jeszcze do ustnego j.angielskiego ludzie czują jakiś respekt, to o języku polskim myślą, że jak komuś zapłacą i będą mieli napisaną prace to już te min 30 % mają w kieszeni. Po pierwsze nie rozumiem dlaczego tyle osób tak oszukuje. Macie pełną swobodę możecie sami wybrać/wymyślić temat i dobrać do niego książki; czy to jest aż tak trudne?! Jeśli macie problemy to zapytajcie polonistę doradzanie w sprawie prezentacji maturalnej to jego zakichany obowiązek. Po drugie jak można nie przeczytać książek, które sami przecież wybraliśmy? Pół biedy jeśli ktoś przeczyta jakieś szczegółowe streszczenie, ale nie mieć zielonego pojęcia o fabule, a później pierdzielić bez sensu, że "wredne babsko się na mnie uwzięło" jest ŻAŁOSNE.
U mnie sprawdziło się też to, że w mojej pracy nie było ani jednej lektury, dlatego komisja nie mogła zadać mi szczegółowych pytań o treść książki, bo sama jej nie znała :D
* filmy na podstawie powieści też nie są najlepszym pomysłem, mnie zapytano o różnice między ekranizacją, a książką.


6. Zawsze warto mieć jakieś wyjście awaryjne - nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę, wybierz sobie kilka różnych opcji dalszej edukacji.

7. Nie wstydź się pisać głupot - haha to dosyć kontrowersyjny punkt. W normalnych okolicznościach bardzo nie lubię jak ktoś udaje eksperta z każdej dziedziny. Jednak na egzaminie jeśli nie możesz sobie przypomnieć odpowiedzi, siedzisz męczysz się, już wcześniej pominąłeś to polecenie i zostawiłeś na później. Uwierz mi nie warto zostawiać pustego miejsca ze wstydu, że zbłaźnisz się przed komisją. Pisz cokolwiek ci przyjdzie do głowy, albo strzelaj w pytaniach zamkniętych, może dostaniesz choćby 1 pkt.

Tymi radami raczej Ameryki nie odkryłam, chodzi o to żebyście nie przysparzali sobie niepotrzebnych problemów. Jeśli będziecie się uczyli w miarę regularnie to nie ma opcji, że nie zdacie. A wyniki? No cóż niestety, ale egzaminy są bardzo niesprawiedliwe, jedni mają szczęście innych zjada stres.

Z takich praktycznych porad no to wiecie standard : chociaż 2 czarne długopisy, nie bierz tel (uwierz obędziesz się bez niego przez to 170 czy 150 min, a koledzy raczej ci nie podziękują jeśli przez ciebie anulują im egzamin), na matematykę weź linijkę, cyrkiel itp. zazwyczaj się nie przydają, ale będziesz spokojniejsza mając je przy sobie, no i opróżnij pęcherz, serio niby banał, ale jakoś się o tym zapomina, a później siedzimy rozkojarzeni, machając nogą :P.

Zachęcam absolwentów szkół średnich do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami i radami, a przyszłych maturzystów do zadawania pytań pod postem.

Trzymam kciuki:
Kinga

środa, 23 października 2013

Czterolistna kończyna


Przez to całe zamieszanie związane ze studiowaniem całkowicie zaniedbałam bloga, a nawet nie zaglądam w swoje ulubione miejsca w sieci. Pewnie blogerów ogarnęło fashion weekowe szaleństwo; mam tylko nadzieję, że nie dadzą zrobić z siebie durniów w telewizji ( a przy okazji z nas wszystkich ). 


Kinga

sobota, 28 września 2013

wtorek, 10 września 2013

Widzę denko II

Czas na kolejne zużycia :)


1,2. Szampony ZIAJA ok8zł - używam od dawna, dobrze oczyszczają włosy, ładnie pachną, ten zółty wygładza włosy
3.Lakier do włosów EVA NATURA ok 10- najgorszy lakier do włosów jakiego miałam okazje używać; śmierdzi, skleja włosy, nie trzyma fryzury, porażka
4.Maska do włosów HENNA TREATMENT WAX ok 12 zł na allegro- dość rzadka konsystencja, pudrowy zapach, nie regenerowała włosów na dłuższa mete, taka zwykla maska, nie wroce do niej
5.Olejek na porost włosów GREEN PHARMACY ok 6zł - bardzo tłusty, tresciwy olejek, pielegnował jak kazdy inny ale nie zauważyłam, żeby przyczynił się do szybszego wzrostu włosów
6.Zmywacz CONSTANCE CAROLL ok 6 zł - dobrze zmywa lakier jednak bardzo wysusza płytke paznokcia
7.Żel pod prysznic DOVEok 15zł- bardzo kremowy, śliczny zapach, dzieki niemu nie musze używac balsamów do ciała
8.Żel pod prysznic ADIDAS ok 10 zł- zwykły żel, kiepski zapach, wysuszał skóre
9.Antyperspirant LSS- ślicznie pachnie zielonym jabuszkiem, dobrze chroni, kupuje niezmiennie od roku
10.Balsam do ciala BABYDREAM ok7zł- dobrze nawilżał skóre,ale jednoczesnie powodował pojawianie sie wyprysków, miał dziwny zapach
11.Żel do twarzy SYNERGEN ok10 zł- tra ge dia, niemiłosiernie wysusza skóre, podrażnia, powoduje wypryski, swietnie sie sprawdziło do mycia rąk:)
12.Perfumy D&G LIGHT BLUE - mój ulubiony zapach, świezy, dlugo sie utrzymuje, jedak nigdy wiecej nie kupie przez internet
13.Maska do twarzy planet spa AVONok 10 zl w promocji- szara maska, moim zdaniem najlepsza, dobrze oczyszcza, świetnie usuwa zaczerwienienia
14.Peeling enzymatyczny BIOCOSMETICSok 13 zl(szara saszetka)-ślicznie pachnie , dobrze wygładza cere
15.Glinka zielona BIOCOSMETICS ok 9zl- zwykła zielona glinka, trzeba jednak uwazac by nie wyschła nam na twarzy ponieważ powstaja zaczerwienienia na skórze
16.Zel przeciwtradzikowy OCZAR ok 16 zł- przyspiesza gojenie sie ran nie wysuszając przy tym skóry, jeden z najlepszych srodkow przeciwtadzikowych z jakimi mnialam do czynienia
17.Maska malinowa AVON - pachnie malinową kaszka dla dzieci ;d dziala relaksacyjnie i odswiezająco, bardzo fajna maseczka
18.krem do twarzy NIVEA SOFT ok 5zl -lekki krem nawilżajacy, swietnie nadaje sie pod makijaż
19.Krem BAMBINO - tłusty krem, używam zimą na noc grubszą warstwą, buzia jest po nim miekka i nie ma suchych skórek
20.Mgiełka do ciała FRUTTINI OK 13ZŁ- zapach-gruszka, uwielbiam za zapach, trwałosc (solidna jak na mgiełke)




Jak dobrze pozbyć sie pustych opakowań:)




Patrycja.