poniedziałek, 11 marca 2013

Widzę denko

Czasami zużywanie kosmetyków cieszy bardziej niż ich kupowanie ; D


1. Niebieski szampon JOANNA ok 8 zł- szampon, który ma służyć zapobieganiu żółtego odcienia na włosach, ja go stosowałam by zniwelować różnice miedzy farbowaną częścią włosów a odrostem i sprawdzał się całkiem fajnie.

2. Odżywka JOHN FRIEDA na promocji ok. 25 zł-Odżywka ślicznie pachnie,ale działa podobnie do odzywek z L'biotici a mniej się opłaca. Włosy po niej dobrze się rozczesują i są sypkie, zapach tez się utrzymuje.

3. Maska L'biotica do włosów farbowanych ok 18 zł - działa jak każda maska z tej firmy, ale ma jeden z ładniejszych zapachów, włosy po niej są miękkie, sypkie, dobrze się rozczesują i błyszczą.

4. Żel do twarzy GARNIER do cery tłustej ok 15 zł- plus za opakowanie z pompką, sam żel jest tak wydajny, ze aż męczący, nie oczyszcza dogłębnie, zapach który jest ładny po jakimś czasie zaczął mnie drażnić  po jakimś czasie używania czuć, że skóra po nim jest ściągnięta.

5. Tonik ogórkowy ZIAJA ok 7 zł -tonik nie robi właściwie nic, nie pogarsza stanu cery ale tez nie wpływa na nią jakoś zbawiennie... myślę  ze fajnie by się sprawdził latem jako mgiełka do twarzy dla odświeżenia bo ma przyjemny ogórkowy zapach.


6. AVON płyn do kąpieli blackberries&vanilla -ładnie pachnie, ale żeby uzyskać należytą piane trzeba wylać 1/4 opakowania i zapachu już nie czuć,  nie wiem jak inne warianty ale ten nie koniecznie się nadaje do swoich celów.

7. ZIAJA kakaowe mydło pod prysznic ok. 6 zł - bardzo lubię żele z ziaji za zapachy, ten jest o tyle fajny,ze nie wysusza mi skóry.

8. BEBEAUTY micelarny żel do mycia i demakijażu 5 zł - najlepszy produkt jeśli chodzi o stosunek jakości/wydajności/działania i ceny. Produkt dobrze zmywa dzienny makijaż (np: cień, tusz, podkład) , nie wysusza skóry, jest bardzo wydajny przez gęstą konsystencje i ma przyjemny zapach, mi się kojarzy z winogronami :)


 9. DERMOSAN krem półtłusty ok. 12 zł w aptece.Krem świetnie nadaje się pod makijaż bo sam w sobie daje półmatowe 'wykończenie' , jest lekki, dobrze nawilża, nie zapycha porów.

10. EVELINE odzywka do paznokci 8w1 11 zł - Odzywka, dzięki której zapuściłam paznokcie, od pierwszych kilku użyć widać,ze paznokcie są twardsze, zrobiłam nią 2 razy zalecaną kuracje a teraz stosuje ja tylko pod lakier. Paznokcie są twarde jednak jeśli któryś się złamie to często po całej linii wiec nie ma czego ratować ani piłować. Często słyszę,ze dziewczyny dostają od niej uczulenia, u mnie nic takiego nie wystąpiło.

11. AVON little red dress tusz do rzęs - tusz świetnie wydłuża i rozczesuje rzęsy poprzez ta śmieszną szczoteczkę, na której praktycznie nie widać włosków, nie jest bardzo czarny i nie pogrubia, ale jest jednym z lepszych jakie miałam.

12. ZIAJA szampon intensywnie odbudowujący 7 zł - szampony Ziaji w tych białych butelkach bardzo lubię  po wszystkich włosy są miękkie i ładnie pachną  robią to co powinny robić szampony czyli myją tylko maja dziwna lepką konsystencje.

13. BABYDREAM szampon dla dzieci 4 zł - Szampon dobrze oczyszcza, stosuje raz na jakiś czas.

14. NIVEA odzywka long repair - stosuje praktycznie przy każdym myciu, ułatwia rozczesywanie, włosy są po niej miękkie i ładnie pachną.


W tej chwili zebrałam produkty, których nie lubię i postawiłam na widoku, żeby się ich stopniowo pozbywać :)

Wolicie kupować nowe czy zużywac niesprawdzone i czuc ulge?;d

wtorek, 26 lutego 2013

Mała rzecz a cieszy



Nie wiem czy tez tak macie, ze  jak szukacie czegos konkretnego to tego nie ma a jak nie szukacie to jest tyle piekych rzeczy. Nie mialam ostatnio w planach zakupow pomijajac spodnie ktore kiedys trzeba kupic a mam ku temu opory bo spodni nie lubie. Wybralam wiec takie na gumke ktore beda poprostu wygodne i obcisłe.
Pozniej poszlam z mama do Carry a normalnie raczej tam nie wchodze i złapałam koszule i zestaw kolczykow. Naleze zdecydowanie do osob ktore koszuli w krate i jeansowym kurtka nie umieja powiedziec 'nie'.


Zestaw kupiony z myślą o tych listkach i zwierzątkach, przeceniony na 9,99 

Od jakiegos czasu marzyl mi sie 'worek' i przypadkiem znalazlam taki na aukcji, strasznie sie z niego ciesze. 


I na koniec niewyraźne zdjęcie lakieru do ktorego wróciłam, typowy nude ale w rzeczywistosci ma rózowy błysk. 



Trzymajcie sie :)

czwartek, 21 lutego 2013

Moja mała kolekcja szminek

Gdy mam już dosyć tej szarej nudy w moich ubraniach zazwyczaj to dzięki niej nabieram trochę kolorów. Uważam, że nie ma nic bardziej kobiecego niż szminka, w szczególności czerwona. Moje małe szaleństwo zaczęło się jakoś rok temu, gdy kupiłam sobie w golden rose różowe cudo (1). Teraz na radarze mam jedną hardo bordową, a na lato jaśniutki róż.  I w nosie mam to, że mam wąskie usta nie będę się przez to ograniczać ;)
1. To od niej zaczęła się cała zabawa. W porównaniu do ceny jakość jest bardzo dobra, dobrze rozprowadza się po ustach, kolor jest mocno napigmentowany, ma ładne opakowanie, nie rozmazuje się, a podczas jedzenia, schodzi w miarę równomiernie. Denerwują mnie zapach  jak u starej baby, albo biednego mydła :D, a także to, że trochę wysusza usta.
2. Jest z tej samej kolekcji co nr 53, ale jej jakość jest o wiele gorsza
(+) opakowanie?
(-) roluje się na ustach, aby uzyskać oczekiwane natężenie koloru trzeba pomalować 2 albo nawet 3 warstwy, a wtedy brzydko zbiera się w kącikach, dodatkowo wszystkie wcześniej wymienione wady.
3. Troszkę droższa, ale i tak tańsza niż 10 zł. Ma słodki zapach, kremową konsystencje, ładnie się rozprowadza, niestety szybciej się zmazuje
4. Moja ulubiona :) kocham ja za kolor, krycie, długo się utrzymuje na ustach, denerwuje mnie tylko, to że tak 'lata', chwieje się na boki w opakowaniu przez co nie można jej mocniej wysunąć, bo może się złamać.

5. Moja druga ulubiona, uwielbiam ten mocny kolor, długie krycie, solidne wykonanie i super cenę (znalazłam za 7 zł) kolor jest trochę zbyt kontrowersyjny do szkoły, dlatego odciskam usta w chusteczkę żeby troszkę złagodzić efekt.
6 i 7 kupiłam tak niby na co dzień, ale rzadko ich używam za to moja mama bardzo je polubiła. Kolory są delikatne, konsystencja kremowa, w 7 denerwuje mnie ten lekki połysk czy tez drobiny.


Ups! zapomniałam dopisać numerki, dobra lecimy po kolei :)
8 i 9 dostałam na urodziny od Patrycji z kolorami świetnie trafiła, szczególnie ta fuksja mnie uwiodła. Kobo to naprawdę dobra firma świetne napigmentowanie, kremowa konsystencja, długie krycie, czego chcieć więcej? Jedyne co można im zarzucić to zbyt ograniczony wybór kolorów.
10. Gdybym wiedziała, że to limitowana edycja kupiłabym je wszystkie, bardzo długo trzymają się na ustach, ma się wrażenie, że kolor 'zastygł', tylko to opakowanie takie beznadziejne ;)

Domek
Ha ha ha to moja pierwsza recenzja kosmetyków, mam nadzieję, że była chociaż trochę przydatna, chociaż nie łudzę się, że chciało wam się to wszystko czytać. Muszę się przyznać, że jestem strasznie skąpa jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe, dlatego testuje większość produktów z tej niższej półki. Zazwyczaj mam farta, a jak trafie na niewypał to nie jest mi tak źle jak wtedy gdy wydam ciężko zaoszczędzoną kasę na bubla.

Ps. Jak wam się podobało to przekonajcie Patrycję może ona coś nabazgra o swoich cudeńkach, których ma więcej niż ja ;/ no i ona ma duże usta, więc jest co malować :)

środa, 26 grudnia 2012

Świeta, świeta..

Mam nadzieje,ze wszystkim święta się udały:) Moje były dość leniwe i już czuje tego konsekwencje;d ale tak naprawdę przychodzę dziś do Was z czymś mało świątecznym.
Zacznijmy od tego ze jestem włosowym maniakiem.Większość swojego życia próbuje zapuszczać włosy ale jest to ciężkie zadanie z kilku powodów, mianowicie moje włosy bardzo wolno rosną, są słabe przez brak zdrowej diety, cienkie  a w dodatku półtora roku temu dopuściłam się zbrodni z użyciem farby i rozjaśniacza. Od tamtej pory walczę z odrostami, puszeniem, wypadaniem itp. 
Wypadanie włosów to tez często sprawa stresu ale z tym 'mechanicznym' juz potrafię sobie poradzić. Największym problemem dla mnie w tej chwili jest puszenie i na to mam wrażenie ze juz nic mi nie pomoże.
W kwestii odrostów .. użycie farby od początku wykluczyłam, myślałam o hennie ale to tez nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie a chciałam załagodzić odcięcie na włosach. Krótkotrwale sprawdzały sie niebieskie szampony czy tez płukanki az pewnego razu wpadłam na puder Amla.


opakowanie już zdążyłam poturbować, w środku znajduje sie o ile dobrze pamiętam 100g produktu.
Puder ma sluzyc do skory glowy czy tez twarzy, ma duzo rożnych zastosowań. Mnie zainteresował z jednego wzgledu a mianowicie zawiera hennę ktora poprzez używanie moze delikatnie przyciemnić wlosy.
Użyłam go raz i troche sie zrazilam o ile do skory głowy moze dzialac zbawiennie bo duzo wolniej sie przetłuszczała o tyle z reszty wlosow zrobil druty. Henna faktycznie jakas tam sie znajduje gdyż poplamiła mi ubranie gdy wlosy wysychały, wypłukała sie po kilku myciach .
Za jakis czas znow spróbuje jak  doprowadze włosy do kultury.

piątek, 21 grudnia 2012

Ostatnia spowiedź



Jakiś czas temu dostałam propozycję napisania recenzji w zamian za książkę. Niewiele myśląc zgodziłam się, aby chwilę potem obudzić w sobie wątpliwości "co ja napiszę jak książka nie przypadnie mi do gustu?" no cóż na szczęście tak się nie stało, chociaż streszczenie książki, które niby ma zachęcać jeszcze bardziej mnie odrzuciło, bo stwierdziłam że to głupia historyjka dla rozhisteryzowanych dzieciaczków. Do książki podchodziłam jak pies do jeża, ale gdy zabrałam się za czytanie ponad 300 stron pochłonęłam w dwa dni mając w nosie wszystkie prace domowe ;)
Książka jak pewnie się domyślacie jest o miłości i to nie takiej banalnej jakby się wydawało. Główna bohaterka już raz miała złamane serce i teraz boi się zaufać facetom, trwa w związku bez przyszłości  aby uszczęśliwić rodziców dla nich także idzie na studia, których kierunek w ogóle jej nie interesuje. O Bradinie nie będę się rozpisywała, bardziej polubiłam jego brata Toma i resztę zespołu, te męskie kłótnie to wspaniałe wątki komediowe! W pewnym momencie czytanie zaczeło mi się dłużyć, ponieważ moje nieczułe serce było znudzone ciągłym niezdecydowaniem i podchodami bohaterów aż chciało się ich walnąć w te puste głowy :D pewnie to tylko moje odczucie, bo przywykłam do książek typu SF lub kryminałów pełnych zwrotów akcji,  ale fanki romansów będą zachwycone.
No i ta końcówka autorka tak bezczelnie zostawiła nas teraz w niepewności, na szczęście jest funpage na fejsie (klik), dzięki któremu wiem, że następna część wyjdzie w okolicach maja i zapoznałam się z piosenkami, które proponowała nam Nina do przesłuchania podczas czytania.

Nina Reichter Ostatnia spowiedź